moja znajoma opowiedziała mi o niesamowitym doświadczeniu, jakie miała na wolontariacie w rajskiej farmie w Australii, gdzie w zamian za lekką pracę, taką jak karmienie kilku kurczaków i podlewanie ogrodu, „otrzymała jedno z najsmaczniejszych potraw na świecie, dowiedziała się o rolnictwie ekologicznym, przeprowadziła niesamowite kulturowo wzbogacające rozmowy z gospodarzem, a nawet spotkała się z mieszkańcami pobliskiego miasta.”Płakała, kiedy się żegnała.

gospodarstwo było członkiem WWOOF (Worldwide Opportunities on Organic Farms), ruchu „łączącego wolontariuszy z rolnikami ekologicznymi i plantatorami w celu promowania doświadczeń kulturalnych i edukacyjnych.”W zamian za pracę gospodarstwa oferują zakwaterowanie, wyżywienie i możliwość poznania ekologicznego stylu życia. Osoba, która chce zostać wolontariuszką na takiej farmie, musi zapisać się do jednej z 60 organizacji WWOOF, w zależności od kraju. Stając się członkiem uzyskuje się dostęp do listy – i wszystkich innych szczegółów towarzyszących, takich jak opis i Kontakt — wszystkich gospodarstw hostingowych tej konkretnej grupy.

krótko po usłyszeniu historii mojego przyjaciela rozpocząłem przygodę z Ameryką Środkową. Bez jasnego planu podróży i zarażony entuzjazmem mojego przyjaciela, zapisałem się do WWOOF Kostaryka i udał się na ranczo w środku lasu deszczowego, gdzie chciałbym zgłosić się na miesiąc.

byłem przytłoczony scenerią w momencie, gdy przyjechałem na ranczo. Kwitnące egzotyczne kwiaty, swobodnie poruszające się Dzikie zwierzęta i drzewa owocowe pełne papai i bananów gotowe do zbioru-to był prawdziwy balsam dla moich oczu. Z misją, aby stać się w pełni samowystarczalnym, ranczo przetwarzało zużyty olej z kuchni na Mydła i detergenty do prania, zamieniało odpady zwierzęce w metan, który był używany do gotowania, i wytwarzało energię elektryczną za pomocą dwóch generatorów hydroelektrycznych na miejscu. Ogromny ogród był pełen ekologicznej sałaty, pomidorów, kapusty i innych warzyw. Wszystko wyglądało idealnie.

ale kiedy pokazano mi mój pokój, Ten obraz doskonałości zaczął zanikać. Przez kolejny miesiąc spałem w drewnianej chatce na spleśniałym materacu z poduszką, która przyprawiała mnie o ciągły ból gardła i kaszel, które ustąpiły dopiero po opuszczeniu rancza. Zamiast uczyć się o rolnictwie ekologicznym-jak to promowano na stronach internetowych WWOOF i rancza — kazano mi codziennie wykonywać tę samą monotonną pracę: wyrywać chwasty. Po zakończeniu mojej 6-godzinnej zmiany w pracy, w większości nic nie zrobiłem. Rowery, które były dostępne do zwiedzania, można było wypożyczyć tylko za śmiesznie wysoką cenę. Najbliższa wioska była co najmniej trzy mile stąd. Czułem się jak w więzieniu.

długie godziny ciężkiej pracy i poczucie bycia wykorzystywanym to dość częste skargi wśród Wwooferów.

szybko stało się oczywiste, że wolontariusze z rancza, którzy wykonywali mniej wyczerpującą pracę — jak nauczanie jogi lub dawanie lekcji angielskiego — byli bardziej cenieni. Spali w znacznie lepszych warunkach, obsypywali się gorącą wodą, jedli ekologiczne owoce i warzywa, domowy jogurt, ser i miód, a nawet kilkakrotnie odwiedzali najbliższe miasto, ponieważ jeden z pracowników z rancza oferował, że będzie ich kierowcą.

ranczo było eko-chatą z dość wysokimi cenami. W ciągu zaledwie miesiąca odbyły się tam dwa wesela i my, wolontariusze, musieliśmy zorganizować wszystko – od dekoracji, przez Serwowanie jedzenia, aż do późnej nocy. Wykorzystywano nas jako tanią siłę roboczą.

z powodu własnych negatywnych doświadczeń zacząłem badać, jakie były doświadczenia innych wolontariuszy na innych farmach. Odkryłem, że długie godziny ciężkiej pracy i poczucie bycia wykorzystywanym są dość powszechnymi skargami wśród Wwooferów. Rozmawiałem z jednym mężczyzną, Davidem z USA, który pamięta dwie różne farmy, jedną w Irlandii i drugą w Turcji, gdzie musiał pracować do 8 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu.

„nie tylko praca była brutalna, ale kiedy właściciel farmy wyjechał do Dublina, aby sprzedać swoje towary, żona nękała mnie i pokazywała mi każdą drobną rzecz, którą zrobiłem nawet nieznacznie źle” – wyjaśnił David.

a doświadczenie Dawida upokorzenia za niewłaściwe wykonanie zadania wydaje się być kolejną powszechną praktyką. Ian, również z USA, pamięta podobne doświadczenie:

„otrzymałem run-through raz w każdym zadaniu, a następnie oczekiwano, że wykonam na ich praktycznym poziomie, sam, za każdym następnym razem. Na kilka minut przed przyjazdem na targ poddano mnie szybkiej analizie procedury rynku rolniczego, po czym okrzyknięto wstydem i skarcono za konieczność zadawania pytań, gdy już to się stało. Kiedy byłem niespokojny i miałem problemy z matematyką umysłową, wyśmiewała się z klienta, który kiedyś był na kierunku informatyki.”

Ian skończył jako wolontariusz na dwóch amerykańskich farmach, ale oba doświadczenia były nieprzyjemne.

trzecią negatywną cechą niektórych gospodarstw jest niewłaściwe odżywianie. Podczas gdy ja musiałem być zadowolony z tego samego talerza ryżu i fasoli dwa razy dziennie przez miesiąc, David narzekał na niedobór jedzenia. Jego codzienne menu składało się z dwóch kromek sera feta, dwóch plastrów pomidora i około łyżki miodu na śniadanie, kilku kawałków chleba i bardzo wodnistej zupy na lunch. Kolacja była miska makaronu z odrobiną oleju na wierzchu.

„czwartego dnia musiałem nawet powiedzieć mu,że musimy przestać pracować, ponieważ nasze ciała naprawdę się trzęsą.”

wielu wolontariuszy jest zmuszonych opuścić swoje gospodarstwa wcześniej niż planowano, ale niezwykle rzadko można zobaczyć negatywny komentarz na temat gospodarstwa, które ostrzegłoby przyszłego wolontariusza.

i jeszcze nocleg. Jestem pewien, że żaden Wwoofer nie spodziewa się 5-gwiazdkowego hotelu z jedwabistą pościelą, jednak podstawowe zasady powinny istnieć i te gospodarstwa powinny być wymagane do ich przestrzegania. Wilgotne i ciemne przestrzenie z spleśniałymi materacami i poduszkami, czy „tipi, ciągle zaśmiecone pająkami i szczurami” – jak w pokoju Iana na amerykańskiej farmie — to po prostu za mało.

wielu wolontariuszy jest zmuszanych do opuszczenia swoich Farm wcześniej niż planowano, ale niezwykle rzadko można zobaczyć negatywny komentarz na temat farmy, który ostrzegałby przyszłego wolontariusza. Chociaż jeden z gospodarzy Iana przyznał, że dawni Wwooferzy zakończyli swój pobyt wcześniej, Farma ta miała tylko pozytywne opinie w Internecie. To samo dotyczy Rancza Kostaryki, gdzie się zgłosiłem. Wszystkie pochwały od poprzednich wolontariuszy sprawiły, że wyglądało to jak raj, ale podczas mojego pobytu Była dziewczyna, która po zaledwie tygodniu uciekła ze łzami z powodu całego cierpienia, które przeszła. Nie tylko ja byłem niezadowolony.

po opuszczeniu pierwszej farmy Ian postanowił się powstrzymać publicznie ogłaszając swój dyskomfort: „część mnie czuła się źle, ponieważ kobieta była w tak kruchym stanie emocjonalnym. Kolejna część obawia się, że negatywna recenzja gospodarstwa spotka się z negatywną recenzją na moim profilu. Muszę sobie wyobrazić, że są to powszechne powody, dla których negatywne recenzje są tak rzadkie.”

warto wspomnieć, że nie wszystkie krajowe organizacje WWOOF mają system informacji zwrotnej lub odniesienia. Zamiast tego większość ma ścisłe procedury reklamacyjne, zgodnie z zasadami WWOOF. „Jeśli otrzymają skargę na gospodarza, jest ona badana. Jeśli skarga zostanie uwzględniona, są one usuwane z naszych list i nie mogą ponownie dołączyć ” – mówi strona. Niemniej jednak znalazłem w Internecie posty wielu blogerów, argumentując, że organizacja w ogóle nie odpowiedziała na ich skargę.

zgodnie z informacjami opublikowanymi na jej stronie internetowej, organizacje WWOOF działają jedynie jako agencje kontaktu między farmami a wolontariuszami. Podczas gdy niektórzy z nich odwiedzają każdego gospodarza, zanim zostaną zaakceptowani, inni nie sprawdzają w ogóle-co prowadzi do sytuacji takich jak Ian ’ s, gdzie kurczaki są karmione tylko resztkami stołu, owce są pozostawiane na śmierć głodową, a szopy są zabijane i rzucane psu jako zabawka.

biorąc pod uwagę, że członkostwo w WWOOF nie jest bezpłatne – kosztuje do 72 USD rocznie, w zależności od grupy – powinno to zagwarantować, że gospodarstwa spełniają pewne podstawowe standardy. Uniemożliwiłoby to hostom z nieodpowiednimi warunkami stanie się członkiem WWOOF i odbudowałoby zaufanie Wwoofer do organizacji. Kiedy opuściłem farmę, przysiągłem, że nigdy więcej nie będę wolontariuszem na jednej z tych farm. A jest wielu byłych Wwooferów z podobną niechęcią-pomimo pozytywnych intencji organizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.